Prawica przegrywa z rozsądkiem

Drukuj

Dlaczego tabela, którą stworzył Paweł Wimmer tak rozsierdziła wczoraj prawicę? Ponieważ przypomniała o jej największym kompleksie: bezustannym epatowaniu emocjami, nie mającymi nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem. A gdy brakuje argumentów, niepokorni publicyści i politycy zaczynają wymachiwać na oślep pięściami.

prawicaprzegrywa

            Paweł Wimmer skupił się wyłącznie na drobnym wycinku, jakim jest rozwój polskiej gospodarki w ostatnich latach, ale dotknął zjawiska znacznie szerszego. Tradycją polskiej prawicy jest to, że woli bajdurzenie zamiast faktów. Jeśli niepokorni wypowiadają się na temat homoseksualizmu, błyskawicznie zapominają o osiągnięciach psychiatrii i seksuologii, podsumowując wszystko emocjonalnym okrzykiem „to zboczenie!” albo – jeśli mamy szczęście i trafimy na umiarkowanego polityka lub publicystę – „niech oni sobie żyją, ja nikomu do łóżka nie zaglądam, ale to normalne nie jest”.

Od ponad trzech lat Antoni Macierewicz próbuje nas, za pomocą zaawansowanej socjotechniki, przekonać, że w Smoleńsku miało miejsce coś więcej niż zwykła katastrofa. Wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości naprzeciwko siebie ma naukowców, reprezentujących autorytet państwa i nauki. W normalnych okolicznościach Macierewicz powinien zostać znokautowany już w pierwszej rundzie. A jednak wytrzymał do końca, ani razu nie upadł na deski. Sędziowie muszą rozstrzygać ten pojedynek na punkty. Brednie okazały się dla faktów całkiem wymagającym przeciwnikiem.

Dlaczego? Ponieważ dla prawicy fakty nie mają znaczenia, co więcej – przestają być istotne dla coraz większej części polskiego społeczeństwa. W sondażach wygrywa partia, której linia programowa jest obrazą dla podstawowych zasad logiki. Wczoraj Jarosław Kaczyński przekonywał, że to jego rząd stworzył projekty wydawania środków unijnych, mimo że od wielu lat słyszymy, jak katastrofalnie rząd Tuska zarządami tymi pieniędzmi. Czołowi politycy Prawa i Sprawiedliwości wykonują intelektualne szpagaty, żeby udowodnić absurdalną (z punktu widzenia podstaw politologii) tezę głoszącą, że polski rząd jednocześnie jest uległy wobec Rosji i Unii Europejskiej.

Nic więc dziwnego, że tak samo jest z gospodarką. Dla prawicy ekonomia mogłaby nie istnieć. Podobnie jak Główny Urząd Statystyczny. W zupełności wystarczy, że Jarosław Kaczyński rozejrzy się wokół i stwierdzi, że w Polsce jest bieda. Słowa przywódcy Prawa i Sprawiedliwości bardzo szybko staną się ciałem, za które zechcą umierać całe dywizje niepokornych polityków i publicystów. Podobnie jak zepchnięte do kąta szczury, gdy stracą argumenty – zaatakują, zaczną na oślep wymachiwać pięściami i opluwać swoich przeciwników.

Dziennikarze dali się umieść humanistycznej wizji polityki, według której interlokutorzy mogą toczyć ze sobą równoprawną debatę. Zbyt często ufają retorskim sztuczkom, zapominając o – chociażby pobieżnej – weryfikacji faktów. Paweł Wimmer ma rację, mówiąc, że zbyt rzadko sięgamy do liczb. Gdybyś to robili, mogłoby się okazać, że często w telewizji obserwujemy pojedynki, w której po jednej stronie znajdują się fakty i zdrowy rozsądek, a po drugiej – brednie i emocje.

Twitter: @jwmrad

Czytaj również
  • MarcinEs.

    Awiec pkb 15 600 vs 18200 to wzrost o ? niecale 20 %,
    inflacja w strefie EUR/USD ile sr/rok? 3%? x 5lat= 15 %,
    wiec realny wzrost? 5% tj 1% rocznie
    macierewicza i kaczora tez nie lubie, ale szalu nie ma!
    Globalna strategia stworzenia technofeudalizmu dziala w najlepsze.

    • tomek

      No własnie
      O tym jest m in. ten wpis . Proszę najpierw sprawdzić fakty , w tym przypadku czego dotyczą dane i jak są prezentowane . PKB per capita jest w stałych odniesiony do cen z 2005 r. pomniejszanie go o wsp inflacji jest błędem . Te 20% to rzeczywisty wzrost

  • kacper bartczak

    „Fakty” — na przykład statystyki — nigdy nic nie mówią same z siebie; zawsze podlegają interpretacji. Jednak ma pan absolutną rację w tym sensie, że u nas te interpretacje marne, słabe, kulawe logicznie, ostatecznie magiczne, niestety wygrywają z bardziej wyważonymi, rzetelnymi, obiektywnymi. Dlaczego tak jest? Bo istnieje korelacja między biedą, pankonsumeryzmem, religią w szkołach (dzieci uczą się szacunku dla nieweryfikowalnych i fantastycznych legend podawanych im jako godne szacunku „prawdy” tuż obok przedmiotów ugruntowanych w nauce), trybem życia nastawionym na łatwiznę. Słowem: państwo wychowuje kretynów już od pewnego czasu, na wielu poziomach. I mamy efekty. I to się będzie nasilało. Moi studenci na Anglistyce nie są zdolni do myślenia.
    Wyrazy szacunku za celny artykuł.
    Kacper Bartczak