Biegajmy nad jeziorem, módlmy się w kościele

Drukuj

Dyskusja o obudowie Pomnika Najświętszego Serca Pana Jezusa powinna zainteresować także osoby spoza Poznania. W każdej chwili może okazać się, że w innym mieście ktoś postanowi, tuż obok ulubionej ścieżki do biegania, wybudować dziesięciometrowy monument religijny.

Stowarzyszenie Projekt: Polska od kilku dni zbiera podpisy przeciwników budowy Pomnika Najświętszego Serca Pana Jezusa. Podpisywać mogą się osoby z całej Polski, nie tylko mieszkańcy Poznania! Wystarczy kliknąć TUTAJ

pomnikpoznan

Od ponad dwóch lat trwa w Poznaniu spór na temat obudowy Pomnika Najświętszego Serca Pana Jezusa, który został wzniesiony w latach trzydziestych i miał być podziękowaniem mieszkańców miasta za odzyskaną niepodległość. Kilka tygodni po wybuchu II wojny światowej okupacyjne władze Poznania podjęły decyzję o jego zburzeniu. Pierwotna lokalizacja – plac Adama Mickiewicza – jest zajęte przez dwa inne pomniki, więc pomysłodawcy chcą, żeby odbudowany Pomnik Najświętszego Serca Pana Jezusa stanął nad  brzegiem Jeziora Maltańskiego.

W 2014 roku, gdy wiemy, że nasza niepodległość sprzed stu lat przerodziła się w jeden z najbardziej okrutnych konfliktów zbrojnych w historii, sam pomysł odbudowy wydaje się co najmniej kontrowersyjny. Żyjemy jednak w kraju, w którym politycy ochoczo realizują obietnicę sprzed dwustu lat i za ogromne pieniądze budują świątynię, będącą wyrazem wdzięczności za konstytucję, której funkcjonowanie po roku przerwały zabory. Przy takich pomysłach odbudowa poznańskiego pomnika wydaje się twardym stąpaniem po ziemi.

Pomijając względy architektoniczno-urbanistyczne, największy opór budzi pożądane przez pomysłodawców miejsce. Wybrano bowiem teren należący do miasta, który zupełnie nie współgra z bogoojczyźnianym charakterem pomnika. Jezioro Maltańskie nie kojarzy się poznaniakom z modlitwą, a raczej z joggingiem, jazdą na rowerze i spacerami. A także tak niemoralnymi zajęciami, jak innowiercza joga czy niedzielne zakupy. Próba połączenia tych dwóch światów jest pomysłem skandalicznym.

Komitet Odbudowy zapewnia o swojej apolityczności. Jego członkowie przekonują, że pomnik będzie służył do organizacji patriotycznych manifestacji. Doskonale wiemy, co to oznacza w polskich realiach: jeśli się uda, spacerujące rodziny i dbający o kondycję poznaniacy będą mijać grupki z transparentami „Tusku, zapłacisz za Smoleńsk!”. W pakiecie z pomnikiem otrzymamy poznańskich obrońców krzyża, którzy – jestem o tym przekonany – kolejną edycję jogi nad Jeziorem Maltańskim uznaliby za obrazę uczuć religijnych.

Rację ma Lech Mergler (poznański działacz ruchów miejskich) który zauważa, że tylko w pobliżu planowanej lokalizacji Pomnika Najświętszego Serca Pana Jezusa są ulice: Jana Pawła II, arcybiskupów Antoniego Baraniaka i Walentego Dymka, prymasa Stefana Wyszyńskiego, św. Michała, św. Rocha, Serafitek, św. Marii Magdaleny, św. Wincentego, św. Jacka, kardynała Augusta Hlonda oraz most Jordana. Część to nazwy historyczne, ale wiele z tych imion zostało nadanych w ostatnich kilkudziesięciu latach.

Ta lista jest symboliczna dla brutalnej ingerencji Kościoła w przestrzeń publiczną. Kościoła rozumianego na dwa sposoby: jako instytucja, ale także jako grupa najbardziej fundamentalnych wiernych. Ci drudzy, często z błogosławieństwem tych pierwszych, próbują swoją wizję świata narzucić wszystkim – począwszy od ateistów, skończywszy na katolikach, którzy inaczej widzą rolę religii.

Gdyby kuria chciała wybudować ten monument na swoim terenie, cała sprawa nie wzbudziłaby kontrowersji. Spór ten wpisuje się jednak w pewien ciąg, mniej lub bardziej poważnych, konfliktów na linii Kościół-obywatele: przejęcia przez poznańską archidiecezję budynku szkoły, próbę zamiecenia pod dywan sprawy Juliusza Paetza, bliskie kontakty hierarchów z poznańską władzą, cenzurowanie kultury, etc.

Na to, co wydarzy się nad brzegiem Jeziora Maltańskiego powinna patrzeć cała Polska. Jeżeli Pomnik Najświętszego Serca Pana Jezusa uda się wybudować w najbardziej świeckim miejscu jednego z najmniej katolickich miast, może się okazać, że nie ma w naszym kraju przestrzeni, gwarantującej realny rozdział Kościoła od państwa. Żeby nie popierać tej inicjatywy naprawdę nie trzeba być zatwardziałym antyklerykałem. Wystarczy szanować konstytucję.

Petycję Stowarzyszenia Projekt: Polska można popisać tutaj: TUTAJ

 

Twitter: @jwmrad

Czytaj również